Kosiniak-Kamysz o dymisji Cenckiewicza: To kwestia emocji
– Wydaje się, że najbardziej prawdopodobny jest ten scenariusz związany z emocjami, które są wewnątrz Pałacu Prezydenckiego i emocjach, które się tam rodzą. One się nie rodzą pierwszy raz – mówił w programie Pytanie dnia na antenie TVP Info.
"One się rodzą w naturalny sposób w każdym Pałacu Prezydenckim"
Jak dodał, tego typu sytuacje są naturalne dla funkcjonowania ośrodka prezydenckiego. – One się rodzą w naturalny sposób w każdym Pałacu Prezydenckim, u każdego prezydenta. I są tacy, którzy na pewno z tej dymisji w bliskim otoczeniu pana prezydenta [...] się bardzo ucieszyli – stwierdził.
Dymisja Cenckiewicza została przyjęta przez prezydenta Karola Nawrockiego w ubiegły czwartek. Tego samego dnia poinformowano, że obowiązki szefa BBN przejmie gen. Andrzej Kowalski, dotychczasowy zastępca. Zgodnie z komunikatem Biura, będzie on kierował instytucją do czasu wyznaczenia nowego szefa. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że kluczowe znaczenie ma stabilność w obszarze bezpieczeństwa państwa. – To nie chodzi o moją ulgę, ani komfort, ani dyskomfort. Chodzi o bezpieczeństwo Polski. My nie dobieramy współpracowników dla pana prezydenta, nie pozwolimy sobie też dobierać naszych – zaznaczył w rozmowie w TVP Info.
Wicepremier sceptycznie odniósł się także do tymczasowej nominacji gen. Kowalskiego. – Z całym szacunkiem – generał Kowalski pełni obowiązki szefa BBN-u i nie sądzę, żeby to była docelowa kandydatura. Chyba to jest tylko ten czas etapu przejściowego – powiedział.
Oficjalny powód rezygnacji: Brak dostępu do informacji niejawnych
Sam Cenckiewicz wskazał w swoim oświadczeniu, że powodem rezygnacji było m.in. „odebranie przez rząd dostępu do informacji niejawnych”. Po odejściu z BBN pozostaje jednak w Kancelaria Prezydenta RP – ma objąć funkcję przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa i Obronności oraz doradcy prezydenta.
Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski sugerował z kolei, że w otoczeniu prezydenta doszło do wewnętrznego konfliktu. – Mówi się, że co najmniej trzech ministrów zawiązało sojusz przeciwko niemu – powiedział, wskazując m.in. na Zbigniewa Boguckiego, Marcina Przydacza i Pawła Szefernakera. Zgorzelski ocenił również, że charakter Cenckiewicza mógł utrudniać współpracę. –Jest indywidualistą i człowiekiem, który we współpracy nie znosi krytyki [...] praca w zespole [...] przysparzała mu nie przyjaciół, a przeciwników – argumentował.